Archive for May, 2010

Witam. Prezentuję pierwszy wpis ślubny na moim nowym blogu i pierwsze wesele w 2010 roku. Wspaniała Para Dominika i Andrzej, mnóstwo emocji i aż 17 godzin mojej pracy. Uff, było ciężko i skłamałbym gdybym powiedział że nie czuję dzisiaj nóg :) Na razie tylko zapowiedź większej ilości materiału. Pozdrawiam i mam nadzieję że zdjęcia spodobają się Parze Młodej.

Czy jestem FOTOGRAFEM?

May 14, 2010

Ponieważ blog nie służy jedynie prezentacji swoich prac, ale również jest dobrym miejscem na zamieszczenie swoich przemyśleń i analiz dotyczących fotografii, postanowiłem wrzucić taki właśnie wpis. Jednakże biorąc pod uwagę, że jest to fotoblog, to umieszczam między akapitami zdjęcia zrobione przeze mnie w czasie różnych sesji. Są to zdjęcia niezwiązane z artykułem, jedynie mają uatrakcyjnić jego czytanie :) Niedawno przeczytałem artykuł Piotra Prociaka zaprezentowany w czasopiśmie “Fotografia & aparaty cyfrowe” pod ciekawym tytułem “Fotograf to brzmi dumnie”. Autor przedstawił w nim wiele tez z którymi się w pełni zgadzam, o których wiele razy ostatnio myślałem. Poniżej przedstawiam kilka z nich. Cytaty pochodzą właśnie z tekstu Piotra Prociaka.

Sprzęt fotograficzny tanieje, coraz więcej ludzi stać na jego kupno, wielu ludzi stało się twórcami fotografii którymi zalewany jest internet. Pewnej dewaluacji uległo pojęcie FOTOGRAF, każdy z nas robiących zdjęcia uważa się za “fotografa”, każdy ma wiele do powiedzenia, każdy lubuje się w ocenie prac innych, a w szczególności w ich krytyce. Fora na których prezentowane są zdjęcia pełne są bezładnej wymiany zdań okraszonej wulgaryzmami i “osobistymi wycieczkami”. A przecież nie tak dawno bycie fotografem było czymś wyjątkowym, wiązało się z dużym doświadczeniem, “setkami godzin spędzonymi w studiu i ciemni”, umiejętnością pracy ze światłem, umiejętnością posługiwania się wysoce specjalistycznym sprzętem, umiejętnością zrealizowania różnych jakże odmiennych zleceń fotograficznych (od reportażu, przez zdjęcia przedmiotów, po fotografię wnętrz, czy architektury). Dlatego uważam podobnie jak Piotr Prociak, że zrobienie kilku ładnych zdjęć nie daje jeszcze upoważnienia do stanowczej krytyki prac innych, do czucia się wewnętrznie fotografem, do dyktowania co jest prawidłowe i pouczania. Sam jestem pełen pokory i uznania dla wielu twórców prezentujących w swoich fotografiach swój charakterystyczny styl, mających duże doświadczenie i dorobek – prawdziwych FOTOGRAFÓW. Na ich tle nazywanie siebie fotografem to wielkie nadużycie.

Może niektórzy zadają sobie pytanie, “po cóż on to pisze?”. Otóż mam jedną prośbę. Chciałbym żeby ludzie nabrali nieco pokory, żeby zrozumieli jedną jakże ważną rzecz. Dostępność sprzętu fotograficznego spowodowała, że mamy obecnie więcej twórców obrazu niż jego odbiorców. “Proces realizacji obrazu stał się ważniejszy od jego późniejszej konsumpcji”. Marzę żeby to się nieco zmieniło. Marzę żeby ludzie równie dużo czasu co spędzają na fotografowaniu (bo to najlepszy sposób nauki) spędzali również na oglądaniu zdjęć innych, czytaniu książek napisanych przez takie autorytety jak J. McNally czy S. Kelby. Cytując Macieja Dakowicza “więcej oglądajcie”. Ja sam ciągle się uczę, czytam, oglądam. Bez chwili wahania zdecydowałem się na uczestniczenie w warsztatach Krzyśka Tkacza, niezależnie od ceny, bo wiedza jest przecież bezcenna. Nie ma dnia żebym nie zaglądał na blogi i strony takich twórców jak Jeff Ascough, Krzysiek Tkacz, Radek Radziszewski czy Eolo Perfido. Oglądajmy, oglądajmy, oglądajmy a nie tylko produkujmy i miejmy więcej krytycyzmu w ocenie własnych prac i ocenie siebie jako FOTOGRAFÓW. Sprawmy żeby słowa M. McLuhana nie stały się faktem, iż “środek przekazu zastąpił sam przekaz”. Zainteresowanych odsyłam do artykułu Piotra Prociaka w numerze 02/2010 czasopisma “Fotografia & aparaty cyfrowe”.

modelka: Ola; pomysł na stylizację, makijaż, fryzura: także Ola (Make-Up Artists Aleksandra Bielińska); fotografia: oczywiście Ja ;)

…wrzucam jeszcze jedną fotkę z sesji schodowej, bo chciałem spróbować wydania czarno-białego…

wydaje się, że użyty przeze mnie tytuł filmu dobrze pokazuje treść tego zdjęcia, to jednak tylko złudzenie, kot mieszkający ze mną w Warszawie bardzo boi się gości, gdy ktoś puka ucieka do kosza na lodówce i obserwuje ukradkiem otoczenie trzęsąc się ze strachu…

…w koszu czuje się najbezpieczniej, no ba, w końcu ma obstawę ;D